Manville: „On tam jest i zawsze wyciąga do mnie rękę”
Kolejne rekolekcje dla kobiet zorganizowała parafia Chrystusa Odkupiciela w Manville, NJ w USA. W dniach 19-21 maja 2017 r. grupa 19 kobiet wyjechała razem z o. Marcinem Zubikiem CSsR do Endicott, NY, by tam przeżyć swe skupienie. Tym razem już pięć z nich, które rok temu uczestniczyły w podobnym wyjeździe, głosiło katechezy i dzieliło się doświadczeniem Boga w swoim życiu.
WIĘCEJ: Manville: „OK. Jadę na rekolekcje dla mężczyzn!”
Oto świadectwo jednej z uczestniczek:
Moja decyzja o uczestnictwie w rekolekcjach była podjęta pod wpływem impulsu i namowy siostry. Nie wiedziałam czego się spodziewać. Miałam nadzieję na ciekawe konferencje i trochę odpoczynku, na oderwanie się od dnia codziennego. Wyjazd zapowiadał się bardzo interesująco i choć po drodze do jego realizacji miałam kilka problemów i wątpliwości to jednak wszystko wskazywało na to, że powinnam tam pojechać. I pojechałam….a to, czego doświadczyłam przerosło moje najśmielsze oczekiwania i żeby to wyjaśnić muszę napisać kilka słów o sobie.
Pochodzę z rodziny katolickiej, uczęszczałam na religię i do kościoła, ale mimo to, przez większość mojego życia miałam takie dziwne uczucie głodu Boga i choć zawsze Go czułam w pobliżu to jednak nigdy w moim sercu. To uczucie potęgowało ogromną pustkę w moim wnętrzu, która narastała i stawała się nie do wytrzymania.
Postanowiłam się modlić o wparcie, aby Bóg poprowadził mnie przez życie, wskazał drogę, bo byłam bardzo zagubiona i choć jeszcze wtedy nie rozumiałam dlaczego, gdzieś w głębi duszy czułam, że Bóg jest odpowiedzią na wszystko. Długo to nie trwało, kiedy usłyszałam odpowiedź na moje modlitwy a były nimi ogłoszenia dotyczące zapisu na trzy dniowe rekolekcje.
Rekolekcje były niesamowite, wypełnione modlitwą i katechezami, które były ciekawe, pouczajace, a zarazem bardzo poruszające a cały ich przebieg zaplanowany i przemyślany od początku aż do końca. Nie pamietam, kiedy ostatni raz modliłam się z taka radością i przyjemnością.
W trakcie tych rekolekcji stało się coś cudownego, bo nagle odkryłam zupełnie inne oblicze Boga, inne od tego, które znałam przez całe życie. Boga przepełnionego bezgraniczną miłością, Boga który wydał swojego syna na śmierć w niewyobrażalnych męczarniach żeby nas zbawić i kiedy zrozumiałam co on dla mnie uczynił nie mogłam przestać płakać.
Płakałam z wdzięczności za dar odkupienia, z żalu i wstydu za własne grzechy a także ze wzruszenia, że jest ktoś, kto kocha mnie taką piękną bezwarunkową i bezgraniczną miłością, że pomimo tych moich wszystkich słabości, powtarzających się do znudzenia upadków i potknięć, On tam jest i zawsze wyciąga do mnie rękę, kocha mnie taką niedoskonałą, jaką jestem.
Nie pamietam, kiedy ostatnio wylałam tyle łez, ale były to bardzo oczyszczające łzy, które sprawiły że chciałam stać się lepszym człowiekiem, żeby więcej Go nie ranić i żeby otworzyć się na Jego łaskę i miłość. Moje mocne postanowienie poprawy zaczęłam od przystąpienia do Spowiedzi Świętej, której unikałam przez ponad 20 lat. Muszę przyznać, że po takim długim czasie kosztowało mnie to sporo wysiłku i silnej woli. W głowie i sercu miałam wiele lęków, ale wiedziałam, że muszę to zrobić dla siebie i z pomocą przyszła modlitwa.
Po spowiedzi wyszłam z kapliczki cała zapłakana z czerwonymi od płaczu oczami, ale przede wszystkim wyszłam jako zupełnie inny człowiek. Cały ciężar, który dźwigałam na piersi od bardzo dawna zniknął a moja pustka w środku została wypełniona niesamowitym ciepłem, ogromnym poczuciem dobroci i co najważniejsze miłością Bożą, którą wreszcie czuję w sercu i którą mogę się dzielić z każdym kto stanie na mojej drodze.
Uczestniczka



































